Warszawa
1939630
Your IP: 18.232.53.231
2019-08-24 10:28

Artykuły

Św. Michał wie co robi


Św. Michał wie co robi

Historia trwającej wciąż peregrynacji figury św. Michała to kronika pełna świadectw niewytłumaczalnych uzdrowień, niezwykłych nawróceń, a także wielu zdarzeń, które wydają się wykraczać poza to, co zwykliśmy nazywać zbiegami okoliczności. W wołomińskiej parafii Matki Bożej Częstochowskiej, wszystkie te opowieści wydają się znajdować swój splot. Pozwólmy więc mówić świadkom…

Skąd pomysł na comiesięczne Msze Święte ku czci św. Michała Archanioła?
ks. Maciej Radzikowski: Uczciwie przyznam, że w pewnym sensie „winowajczynią” jest Pani Jola, która siedzi tu obok. <śmiech> Pamiętam jak przed 29 września ubiegłego roku przyszła do mnie ze szkaplerzami…
Jolanta Pietrzak: Zaczęło się od figury św. Michała, która po spotkaniu „Jezus na stadionie” została przywieziona do kaplicy naszych Sióstr Michalitek. Poszłam się pomodlić i narodziło się tam we mnie poczucie, że czegoś ten św. Michał ode mnie chce.
Dostałam też wtedy od siostry Anity Wątroby ostatni numer „Któż jak Bóg”. Był tam tekst o szkaplerzu św. Michała – zaczęłam więc szukać w internecie informacji na temat tego, czym on w ogóle jest, bo nie słyszałam wcześniej o czymś takim. Aż w końcu się zdecydowałam i postanowiłam, przez siostrę Anitę, zamówić sobie taki szkaplerz. Ciężko go wtedy było dostać, bo wszystkie szły na peregrynację, a i tam ich czasami brakowało, takie było wzięcie. Ale wreszcie pewnego dnia siostra Anita zadzwoniła, że ma dla mnie szkaplerz. A nawet… 40. Pomyślałam sobie: „Boże święty, po co mi tyle tego”. Ale stwierdziłam, że coś z tym trzeba zrobić. Zaczęłam dzwonić po swoich bliskich i… w ciągu dwóch godzin miałam zamówienia na wszystkie 40.
ks. Maciej Radzikowski: Później Pani Jola przyszła z propozycją, abyśmy 29 września zrobili uroczystą Mszę św. z nałożeniem tych szkaplerzy. Całą uroczystość przenieśliśmy na 3 października, ponieważ w naszej diecezji kalendarz liturgiczny jest trochę zmieniony i obchodzimy Święto Archaniołów dopiero wtedy. Ksiądz Proboszcz się zgodził i w poprzedzającą niedzielę ogłosiliśmy, że będzie możliwość przyjęcia szkaplerza. Liczyliśmy, że zapisze się ktoś jeszcze. I zapisało się prawie 100 osób. Byłem zadziwiony, że jest tylu chętnych na szkaplerze, o których wtedy mało kto słyszał.
No i 3 października przeżywaliśmy uroczystą Mszę Świętą i nałożenie pierwszych szkaplerzy w parafii. Pani Jola, która prowadzi zespół i chór Laetare, zadbała wraz z zespołem o uroczystą oprawę. To była naprawdę piękna uroczystość.
Pomyślałem sobie wtedy, że skoro tych ludzi jest tak dużo, to warto byłoby zrobić coś, żeby dalej szerzyć kult św. Michała. Rozmawiałem z Księdzem Proboszczem, podpytywałem Panią Jolę, i tak zrodziła się myśl, aby w każdą ostatnią sobotę miesiąca gromadzić się na Mszy św. ku czci św. Michała Archanioła, prosząc za jego przyczyną w intencjach osób zniewolonych. I, ku mojemu ponownemu zaskoczeniu, już w październiku ub. r., na pierwszą taką Mszę przyszło naprawdę sporo osób, wiele przyjęło szkaplerz, wiele składało karteczki z intencjami, na których wypisane były imiona osób potrzebujących duchowego wsparcia. I tak to się zaczęło...
Jolanta Pietrzak: A w międzyczasie pojechaliśmy jeszcze na Gargano…

Wcześniej jednak Wasza parafia nie była chyba związana jakoś szczególnie z kultem Anielskiego Wodza…
xMR: Można powiedzieć, że mieliśmy „od tego” w naszej parafii siostry michalitki. Zawsze na 29 września była Msza św. w ich intencji. Jest też wyłożony zeszyt, gdzie parafianie wpisują swoje prośby za wstawiennictwem św. Michała. Trzeba też pamiętać, że św. Michał jest patronem powiatu wołomińskiego, jest nawet w jego herbie. Ale, żeby mówić o kulcie, czy jakimś zainteresowaniu wśród wiernych, to raczej nie...

Jak więc się ono rodziło? Święty Michał miał u was w parafii jakąś szczególną robotę do zrobienia?
xMR: To było dzieło Boże. Te wszystkie znaki, które się pojawiły, pokazały jednoznacznie, że to nie my sobie tego Michała „wymyślamy”, tylko, że on sam chce być w Wołominie.

No i się zadomowił. Figura pojawiła się na stałe…
xMR: Duża w tym zasługa Kasi Szatkowskiej, której świadectwo nie tak dawno publikowaliście. Zaproponowała, że moglibyśmy spróbować ogłosić zbiórkę wśród czcicieli św. Michała, a może uda się nam mieć swoją figurę Księcia Archaniołów. Byłem świadomy, że to spora kwota, ale postanowiłem podzielić się tym pomysłem z wiernymi, którzy przyszli na naszą „michałową” Mszę w ostatnią sobotę listopada. Znów byłem zaskoczony, ponieważ ofiarność naszych parafian przerosła moje oczekiwania. W planie mieliśmy zakup średniej figury. Nie minęły cztery miesiące, a okazało się, że pieniążki na średnią figurę są już zebrane.
Pamiętam też, jak w marcu, gdy ogłosiłem na naszej Mszy, że zamawiamy średnią figurę, po Mszy do zakrystii przychodzi Kasia. Namawia mnie, aby dalej zbierać i kupić dużą. Przyznam się, że nie lubię z ambony mówić na temat pieniędzy, dlatego tłumaczę jej, że nie mogę w kółko prosić ludzi o pieniądze, a średnia figura w zupełności nam wystarczy. I Kasia wyszła smutna. Po naszej rozmowie, gdy wychodziłem z zakrystii, przed wyjściem czekał na mnie młody mężczyzna – nasz parafianin. Okazało się, że chce przekazać ofiarę na figurę. Wręczył mi zwinięty rulonik banknotów; na mój protest, że to za dużo i nie mogę tego przyjąć, odpowiedział, że po rozmowie z żoną zdecydowali mieć swój udział w tym dziele i wie co robi. Zdążyłem wejść do siebie na górę, a tu już dzwoni Kasia, żeby przeprosić mnie i że już niech będzie ta średnia figura. A ja jej mówię, że mam już prawie na tę dużą. Była przeszczęśliwa.

Prawdziwy znak…
xMR: Takich znaków w całej tej historii było dużo więcej. Figura była już zamówiona, pozostało tylko znaleźć termin, aby uroczyście wprowadzić ją do kościoła i poświęcić. Z Księdzem Proboszczem wzięliśmy kalendarz, aby znaleźć jakąś wolną sobotę, bo to najlepszy dzień, aby wierni mogli spokojnie przyjść i się pomodlić. Okazało się, że jedyny możliwy termin to 24 maja, sobota, zaplanowany tylko jeden ślub, odprawimy o 18:00 Mszę, a po niej kościół wolny i możemy zrobić do północy czuwanie. Zrodziła się też myśl, aby na niedzielę 25 maja zaprosić Księży Michalitów, którzy na Mszach opowiedzą więcej o św. Michale. I można by pomyśleć, że wszystko już przygotowane. Ale to jeszcze nie koniec...
Tego samego dnia, w południe, dzwoni do mnie siostra Dominika z Sekretariatu Peregrynacji. Okazało się, że zwolnił się termin peregrynacji i możemy w naszej parafii przeżywać nawiedzenie przez figurę z Gargano. Nieśmiało zapytałem o to, które dni są wolne. Usłyszałem, że... 24 i 25 maja. Bez zastanowienia powiedziałem, że rezerwujemy.

I jakie było przyjęcie wśród wiernych?
JP: Najpierw to był strach – czy ludzie, gdy się dowiedzą, przyjdą, czy będą zainteresowani. I jak przyszłam na plac 3 Maja, gdzie było powitanie figury, zobaczyłam plac pełen ludzi, pomyślałam: „Święty Michale, Ty wiesz co robisz, teraz już o nic się nie lękam”.
xMR: Widziałem, zwłaszcza w trakcie Mszy z modlitwą o uzdrowienie, ludzi pogrążonych w niezwykle głębokiej, żarliwej modlitwie. Wtedy już w pełni zrozumiałem, jak było to dokładnie zaplanowane tam na górze. Że nic tu nie potoczyło się przypadkowo.

Pani Jolu, a skąd w ogóle to poczucie, że św. Michał coś chciał? Jak to się narodziło? Co Pani czuła?
JP: Ja myślę, że tak naprawdę to narodziło się dużo, dużo wcześniej. Od dziecka jeździłam na oazy michalickie, poznałam modlitwę do św. Michała. Później, w dorosłym życiu, gdy przyszły codzienne obowiązki, gdzieś się tej modlitwy zaniechało. Ale kilka lat temu wróciliśmy do niej, robiliśmy z zespołem oprawy Mszy dla dzieci pierwszokomunijnych i zaczęliśmy odmawiać ją na koniec nabożeństwa. Później modlitwa do św. Michała pojawiła się również na powrót w moim życiu prywatnym. Gdy przychodziło mi się zmagać z różnymi problemami wychowawczymi, stała się ona taką deską ratunkową, zobaczyłam jej skutki.
Ale jeśli idzie o ten konkretny moment, to tak naprawdę trudno jest to właściwie wyjaśnić. Po prostu przychodzi do człowieka taka myśl i nie daje mu spokoju, dopóki nie zostanie zrealizowana. I dopiero gdy się to stanie, przychodzi spokój.
Tak było też na przykład z hymnem do św. Michała Archanioła. Zaczęło się od melodii, pojedynczych słów, z którymi się budziłam i zasypiałam. I dopiero, gdy przybrało to już postać hymnu, poczułam spokój.

Dlaczego akurat hymn?
JP: Zależało mi bardzo na tym, aby przy okazji nałożenia szkaplerzy, móc coś nowego, specjalnego św. Michałowi zaśpiewać. A ponieważ parafianie i tak raczej pieśni do św. Michała zbyt wielu nie znali, postanowiliśmy z zespołem stworzyć coś własnego. Ja napisałam słowa, w oparciu o litanię do św. Michała Archanioła, mój mąż napisał muzykę, nasz syn to opracował. I tak narodził się hymn, który śpiewa teraz nasza parafia. Mam nadzieję, że pójdzie on jeszcze dalej w świat.

Czy jednak to nabożeństwo do Anielskiego Wodza przekłada się jakoś w Pani życiu na owoce jego wstawiennictwa?
JP: Mam 21-letniego syna, który się nawrócił. A młodszy syn doznał w grudniu łaski uzdrowienia. Lekarze mieli mu wyciąć jeden z narządów, który był martwy. W trakcie operacji okazało się, że jednak narząd żyje. Lekarz po wyjściu z bloku operacyjnego rozłożył ręce – nie był w stanie wyjaśnić tego co się stało. Ale ja wiedziałam.
I modliłam się, nie tylko zresztą ja, w intencji synów, właśnie za wstawiennictwem św. Michała. Sytuacja była na tyle ciężka, że, jak to ja mówię, trzeba było poruszyć niebo. Modliliśmy się więc i za wstawiennictwem św. Michała, i innych aniołów, i wszystkich świętych.

A inni parafianie?
JP: Przychodzi do mnie po nawiedzeniu wielu ludzi, w których życiu wydarzyło się za sprawą Anielskiego Wodza coś niesamowitego, czego nie są w stanie wyjaśnić. W trakcie peregrynacji ludzie tańczyli i śpiewali do północy.
s. Dominika Tuzimek CSSMA: Sama widziałam kilku nastoletnich chłopców, którzy zaszli do kościoła zobaczyć co to się dzieje, bo akurat wałęsali się wieczorem po okolicy. Weszli i zostali. Uklękli, modlili się, zaczęli płakać.
xMR: Nie mogę oczywiście mówić o szczegółach, ale znam z konfesjonału wiele historii osób, którym św. Michał pomógł, zwłaszcza w różnych uwikłaniach, od nałogów aż po zniewolenia okultystyczne. Jedną osobę nawet wprost „przyprowadził’, aby się wyspowiadała. Inna, która miała problem alkoholowy, nie pije od dnia przyjęcia szkaplerza. Oczywiście nie chodzi tu o sam szkaplerz – siła bierze się z modlitwy, która mu towarzyszy.
JP: Wiem, że wiele osób nabywało szkaplerze, czy też figurki i inne „michałowe” dewocjonalia jako prezenty dla swoich bliskich. To też owoc nie do przecenienia – w jak wielu domach się takie przedmioty znalazły.

Jak jednak podtrzymać tego ożywionego ducha wiary i kultu św. Michała w parafii?
JP: Mamy po peregrynacji taką akcję „Pogłaszcz św. Michała”. W kościołach stoi wiele figur, nie ma jednak wśród wiernych zwyczaju podchodzenia do nich po nabożeństwach. Dlatego na tych Mszach „michałowych” staramy się zawsze przypominać, że do tego św. Michała można podejść. I potem stoją do niego kolejki…
xMR: Na pewno będziemy dalej modlić się i spotykać w ostatnie soboty miesiąca na naszych „michałowych” Mszach św. Cały czas zastanawiamy się co zrobić, żeby tego dobra duchowego nie utracić.
JP: Mamy już pomysł na kolejny wyjazd na Gargano. Tym razem mniej turystyczny, a bardziej rekolekcyjny. Zresztą już w drodze powrotnej powstała lista zapisów na następną pielgrzymkę.
Co więcej? Bóg działa przez ludzi, których sam sobie wybiera. Dziękuję Mu każdego dnia za tych, którzy pomogli nam wszystkim w dokonaniu jedynie słusznego wyboru, by na naszego opiekuna wybrać św. Michała Archanioła. Otrzymaliśmy dar posługi siostry Anity Wątroby. To ona zaszczepiła w nas pragnienie przynależenia do św. Michała. Wiem, że rozszerzenie Jego kultu w naszej parafii było jej największym pragnieniem. Bóg postawił na naszej drodze ks. Macieja, który jest takim "rycerzem niezłomnym" i bardzo dba, aby kult św. Michała był żywy, a wszystko co robimy przepełniała modlitwa. Wreszcie Bóg ubogacił nas osobą siostry Dominiki Tuzimek, która przez cały czas czuwała nad nami, modliła się za nas i zachęcała do działania. Zobaczymy czego jeszcze św. Michał będzie od nas chciał. Wierzę, że ma już swój głębszy plan na nadchodzący czas.

z ks. Maciejem Radzikowskim i Jolantą Pietrzak rozmawiał Karol Wojteczek

Współpraca:
ks. Rafał Szwajca CSMA
s. Dominika Tuzimek CSSMA

Tekst ukazał się w numerze 5/2014 dwumiesięcznika "Któż jak Bóg"

Hymn do św. Michała Archanioła

Ref.:
Święty Michale,
z nami bądź w każdy czas.
Święty Michale,
w walce ze złem wspomagaj nas.
A z naszych serc okrzyk
niech zabrzmi w jeden ton:
Któż jak Bóg! Któż jak Bóg! Któż jak On!

Święty Michale, książę przesławny…
Święty Michale, pogromco Szatana…
Wodzu wojska niebieskiego…
Zwiastunie Bożej chwały…
Módl się za nami!

Ref.:
Święty Michale…

Święty Michale, radości aniołów…
Święty Michale, zaszczycie nieba…
Nasza tarczo w pokusach…
Aniele pokoju…
Módl się za nami!

Święty Michale, chorąży zbawienia…
Święty Michale, zwierzchniku w niebie…
Wiodący dusze do zbawienia…
Wysłanniku Boga…
Módl się za nami!

Ref.:
Święty Michale…

 

Ta strona wykorzystuje pliki cookie. Używamy informacji zapisanych za pomocą plików cookies w celu zapewnienia maksymalnej wygody w korzystaniu z naszego serwisu. Mogą też korzystać z nich współpracujące z nami firmy badawcze oraz reklamowe. Jeżeli wyrażasz zgodę na zapisywanie informacji zawartej w cookies kliknij na „x” w prawym górnym rogu tej informacji. Jeśli nie wyrażasz zgody, ustawienia dotyczące plików cookies możesz zmienić w swojej przeglądarce. To find out more about the cookies we use and how to delete them, see our privacy policy.

  I accept cookies from this site.
EU Cookie Directive plugin by www.channeldigital.co.uk