Warszawa
1939549
Your IP: 18.232.53.231
2019-08-24 10:23

Artykuły

Wolni i radośni w Chrystusie

Pod takim hasłem organizowaliśmy przed laty modlitewne spotkanie dla młodzieży zwane Oazą Modlitwy. Dziś dodałbym: „i napełnieni światłem”. Te trzy prezenty rozpakowaliśmy w ostatnim czasie w Miejscu Piastowym (staram się „nie liczyć godzin ni lat”, bo wiem, że piszę o tym, co było w grudniu i styczniu, a będzie to czytane… w marcu).

Najpierw światło. W sobotę, w wigilię Objawienia Pańskiego, siostra Weronika dostawiła w szopce figury: okazałego wielbłąda i trzech królów, pośród których – co oczywiste – jeden był ciemnoskóry. Tego samego dnia, późnym wieczorem, dotarł do nas ks. Marcel Kpudzeka, rodem z Kamerunu i – co oczywiste – ciemnoskóry. Całą niedzielę głosił kazania, śpiewał kolędę w języku swego plemienia i dużo mówił o świetle: Dlatego dzisiaj świętujemy, ponieważ Jezus, Boży Syn, jest światłem, które miało przyjść. Światłem tak długo oczekiwanym!

Rok wcześniej, będąc w Kamerunie, doświadczyłem tego osobiście. Widziałem ciemność, która niemal w jednym momencie spadała na wioski. A ponieważ wiele z nich nie ma światła elektrycznego, panowanie ciemności było niepodzielne i budzące lęk. Jednak o wiele większa była ciemność, którą można było zobaczyć w ludzkich duszach, zanurzonych w pogańskich wierzeniach, kulcie czaszki czy – poprzez czary – w zbrataniu się z siłami zła. Przerażająca ciemność. Myślę, że dopiero taka obserwacja pozwala doświadczyć jak życiodajnym światłem jest Chrystus i co Jego przyjście wniosło w nasz świat.

Podczas Mszy świętej o 11.00, też 6 stycznia, siostry michalitki dziękowały za dar swej współzałożycielki Matki Anny Kaworek (rocznica jej śmierci przypada kilka dni wcześniej, 30 grudnia). I nowicjuszki przyniosły dzieciom prezenty: obrazki, cukierki oraz wesołą, góralską kolędę, którą z werwą zaśpiewały „jak góralki”: w kolorowych chustach narzuconych na kornety, w nowosądeckich spódnicach i z czerwonymi koralami. Cóż to był za śpiew! Co za widok! A jaka radość… To wszystko dzięki Jego przyjściu.

Tydzień wcześniej, podczas „Sylwestra bez Toastu”, zorganizowanego przez Stowarzyszenie „Powściągliwość i Praca” w sali teatralnej pod sanktuarium bawiło się przeszło 150 osób. Nie tylko się bawili, ale także modlili, uczestnicząc w noworocznej pasterce. Była wśród uczestników rodzina z Pruszkowa, niedaleko Warszawy. Na pytanie: Czemu taki kawał drogi jadą, by tu się bawić i modlić?, odpowiedzieli: „Na Podkarpaciu „ładujemy swoje akumulatory” na kilka miesięcy”. Wiara tutejszych ludzi, wolność jaką znaleźli w Chrystusie, daje nam siły, by iść. By się nie poddać.

Za kilka tygodni to światło wystrzeli z pustego grobu z jeszcze większą siłą. Apostołowie, którym lęk spętał wcześniej nogi, radośnie zatańczą. A w Wieczerniku będzie można usłyszeć pieśń wolności, bo właśnie została udzielona „licencja” na grzechów odpuszczanie.

Ks. Krzysztof Poświata CSMA

Artykuł ukazał się w marcowo-kwietniowym numerze „Któż jak Bóg” 2-2019. Zapraszamy do lektury!

 

Ta strona wykorzystuje pliki cookie. Używamy informacji zapisanych za pomocą plików cookies w celu zapewnienia maksymalnej wygody w korzystaniu z naszego serwisu. Mogą też korzystać z nich współpracujące z nami firmy badawcze oraz reklamowe. Jeżeli wyrażasz zgodę na zapisywanie informacji zawartej w cookies kliknij na „x” w prawym górnym rogu tej informacji. Jeśli nie wyrażasz zgody, ustawienia dotyczące plików cookies możesz zmienić w swojej przeglądarce. To find out more about the cookies we use and how to delete them, see our privacy policy.

  I accept cookies from this site.
EU Cookie Directive plugin by www.channeldigital.co.uk