Warszawa
1576410
Your IP: 54.167.47.248
2019-05-26 16:12

Wydarzenia

Rodzinne Świętowanie Niedzieli (28-04-2019)

Największym kłamstwem na temat alkoholu w każdej postaci jest twierdzenie, że jest on w stanie poprawić nastrój - tymczasem jest on klasycznym depresatnem, który w efekcie doprowadza do znacznego obniżenia samopoczucia i nastroju. Trwałe używanie go doprowadzić może do poważnej choroby. Przeczytajcie resztę do końca.

W tę pochmurną, deszczową niedzielę temat kolejnego spotkania w ramach Rodzinnego Świętowania Niedzieli wpasował się w aurę niemalże idealnie. Nie należał on bowiem do puli łatwych i przyjemnych - ale, nie czarujmy się - niestety również nie był on z puli zjawisk banalnych czy marginalnych. Spotkanie, tym razem w kameralnym gronie, należało bodajże do jednego z najlepszych dotychczas przeprowadzonych, choć to niesamowicie trudno ocenić, bo staramy się zapraszać osoby kompetentne i ciekawe. Ja powiem tylko tyle, podejście do tematu tak mnie wciągnęło, że (co mi się praktycznie nie zdarza) zrobiłem tylko kilka zdjęć w trakcie całego spotkania. To zasługa Pani Magdy Chudowolskiej, psychologa, terapeuty uzależnień z wieloletnim stażem. To właśnie jej doświadczenie, wiedza i praktyka spowodowały, że mogliśmy usłyszeć rzetelną, nieubarwioną, konkretną prawdę o problemie.

Co można było usłyszeć? Przede wszystkim to, że alkoholizm jest chorobą. To trzeba powtórzyć i podkreślić, osoby uzależnione są zwyczajnie chore. O ile zatem wykazujemy się adekwatną dozą empatii w stosunku do chorych na inne schorzenia, to zazwyczaj z racji braku wiedzy, osoby z problemem alkoholowym, tej od nas już nie dostają. Kolejną ważną cechą tej choroby jest ta, że nie leczona, za każdym razem doprowadza do śmierci. Jest zatem alkoholizm chorobą w 100% śmiertelną. Prosta analogia każe zatem uważać, że patrząc na osobę uzależnioną, patrzymy na człowieka śmiertelnie chorego. Alkoholizm jest chorobą (UWAGA) - niezawinioną, bo nikt nie chce być chory. Czym innym bowiem są jej powody czy przyczyny z powodu których ktoś jest chory, czym innym wina. Coraz rzadziej też prowadzi do ewidentnie widocznej patologii, co nie oznacza, że jej przebieg jest ich pozbawiony.

Alkoholizm, jak już powiedziano, jest chorobą (UWAGA) duszy. Cały problem polega na tym, że tkwi on w głowie. Tam ma swój początek i tam się go leczy. Człowiek uzależniony niejednokrotnie chce przestać pić, ale nie umie. To dramat. Bardziej, mniej lub wcale nie uświadomiony, który dotyka nie tylko osobę chorą, ale całe jej najbliższe, bezpośrednie otoczenie. Nie ma też granicy lub jest ona osobnicza (u każdego leży w innym miejscu) do której jestem zdrowy, a po jej przekroczeniu już chory. Ta choroba ma swoje etapy. Jest ich cztery. Faza wstępna (towarzyska) to picie dla relaksu, towarzystwa, z okazji, weekendowe. Tu ma się wrażenie, że wszystko jest w porządku, nie upijam się, mam picie pod kontrolą. Alkohol poprawia nastrój (paradoks o którym pisałem na początku tej relacji), daje chwilę wytchnienia. To etap treningowy, w trakcie którego zwiększamy tolerancję na alkohol. Możemy "bezkarnie" wypijać coraz więcej i z tego skrupulatnie korzystamy, bo mamy łeb do picia.

Faza druga (ostrzegawcza) polega mniej więcej na tym samym co pierwsza, z tą jednak zasadniczą różnicą, że picie zaczyna się już planować. Zaczyna się myśleć o piciu, ustawiać życie tak, żeby powstała okazja do picia, szukać towarzystwa w którym się pije. Tu już pojawiają się elementy picia przed imprezą (żeby się zaszczepić), kończy się to coraz regularniej na upiciu się. Nie ma samokontroli. Pojawiają się pierwsze jeszcze nieśmiałe usprawiedliwienia, wymówki, racjonalizowanie, bagatelizowanie, zaprzeczanie. Pojawiają się pierwsze konsekwencje, zaczyna problem dostrzegać rodzina, otoczenie.

Kolejna faza krytyczna (ostra) polega na na tym, że zaraz po spożyciu nawet niewielkiej ilości alkoholu zjawia się przeważnie pragnienie dalszego picia, które odczuwane jest czasami jako przymus fizyczny. Rozwija się w pełni utrata kontroli nad rozpoczętym piciem. Jeden kieliszek wyzwala „reakcję łańcuchową”. Takie utraty kontroli zaczynają zdarzać się coraz częściej, wydłuża się czas picia i ilość wypijanego alkoholu. Alkoholik zaczyna wynajdywać usprawiedliwienia przede wszystkim dla siebie, a następnie dla swego otoczenia. Jego pijackie „alibi” przybiera coraz bardziej nonsensowny charakter. W tym okresie sposób picia staje się coraz bardziej widoczny dla otoczenia. Rodzina zaczyna izolować się z życia społecznego, wstydząc się ludzi. Nieprzeparta chęć picia (wbrew wszelkim racjom) wzmaga się. Alkoholik zaczyna tracić szacunek do samego siebie - co z kolei wymaga wyrównania. Pojawiają się nietypowe wcześniej zachowania, jak np.: niezadowolenie, agresywność, itp. Zaczyna winą obarczać swe otoczenie. Czasami wskutek nacisku społeczeństwa, podejmuje abstynencję (tydzień, miesiąc, nawet 6 i 9 miesięcy). Jednak okresowo powraca do picia. Zaczyna bardziej izolować się od świata zewnętrznego. Próbuje „pokonać” alkohol, udowadniając w różny sposób, że to on panuje. Stopniowo wydłużają się jego ciągi picia (do kilku tygodni, miesięcy). Jest to stopniowe przechodzenie do kolejnej fazy uzależnienia.

Ostatnia faza Faza ta jest ostatnim etapem rozwoju uzależnienia od alkoholu. Picie zaczyna być ciągłe. Czasami alkoholik upija się kilka razy w ciągu dnia. Przełomowym momentem jest tu regularne picie ranne. Giną resztki oporu, wstydu alkoholika. Upija się w pracy, na ulicy. Stan taki trwa całymi tygodniami, miesiącami, aż do objawów zatrucia. Pojawiają się objawy zespołu abstynencyjnego (bóle głowy, osłabienie, drżenie, nudności, wymioty, zaburzenia nastroju, zaburzenia snu, jadłowstręt, biegunki, kołatanie serca, poty, lęki). Czasami przeradzają się one w objawy psychoz alkoholowych. przykre objawy abstynencyjne ustępują po wypiciu alkoholu. W ten sposób wytwarza się błędne koło picia. Pojawia się bardzo wyraźne obniżenie tolerancji na alkohol. Czasami wystarczają dwa piwa aby się upił. Długotrwałe opilstwo wywołuje degradację moralną, osłabienie procesów myślenia, zaburzenia popędu płciowego, zmiany charakterologiczne (obniżenie tzw. uczuciowości wyższej). Zaczyna sięgać po alkohole niespożywcze, zaczyna pić na ulicach z osobami niższego poziomu społecznego. Wielu z alkoholików pije na tym etapie z każdym i w każdym miejscu. Często jest gościem izb wytrzeźwień, szpitali psychiatrycznych, które dają mu jedynie chwilowe wytchnienie.

Dalej jest już tylko śmierć. Z fazy czwartej (chronicznej) niezwykle trudno już bowiem wyjść. Udaje się to, owszem - jednak niezmiernie rzadko.

Zatem skoro alkoholizm można leczyć, to trzeba to przynajmniej spróbować zrobić. Po dobroci lub na siłę. Nikt się nie zastanawia, gdy doszło do wypadku drogowego, czyja wina, kto komu zajechał - wzywa się pogotowie. Wpierw ratuje się życie, dopiero potem ustawia resztę elementów.

Chcielibyśmy bardzo serdecznie jeszcze raz wszystkim podziękować. Przede wszystkim tym, którzy odważyli się przyjść, a przyjść można było z czystej ciekawości. Pani Magdzie Chudowolskiej za niezwykle inspirujące i profesjonalne zaprezentowanie problematyki, kochanym studentkom, które zajęły się w czasie prelekcji dziećmi oraz gospodarzowi miejsca proboszczowi parafii Trójcy Przenajświętszej w Stalowej Woli ks. Mieczysławowi Kuclowi za lokum i szczodrą przychylność.

Ekipa Rodzinnego Świętowania Niedzieli

 

 


Zbliża się powoli kwietniowa edycja Rodzinnego Świętowania Niedzieli. Z uwagi na fakt, że trzecia niedziela miesiąca jest w tym roku tą najważniejszą z niedziel (Wielkanoc) przesuwamy spotkanie na kolejną czyli czwartą niedzielę - czyli na 28 kwietnia.

Tym razem podejmujemy ciężki i nie do końca - tak myślę - znany temat. Mowa będzie o alkoholizmie, alkoholu, uzależnieniu. To niestety w naszym kraju nadal jest ogromny problem i bynajmniej nie marginalny. Z drugiej strony nasza podstawowa wiedza jest oględnie mówiąc szczątkowa, obiegowa, stereotypowa i co chyba najważniejsze - niewielka.

Gdy po raz pierwszy słyszałem wykład dotyczący problemu z ust "fachowca" od początku do końca nie mogłem wyjść ze zdziwienia faktem, że w zasadzie to do tej pory nie wiedziałem nic, a jeżeli myślałem, że wiem to wiedziałem źle bądź stereotypowo.

Kochani jeżeli chcecie usłyszeć obiektywną, nieubarwioną prawdę (nie moralizatorstwo), jeżeli chcecie wyjść z obiegowego stereotypu myślenia o problemie - serdecznie zapraszamy. Czasami myśląc że skoro nie piję to nie mam problemu - możemy mieć rację, ale wystarczy że pije ktoś z twojej rodziny, znajomych czy przyjaciół - to niestety problem - może nie bezpośrednio - jednak już go masz. Warto usłyszeć co się w temacie przemilcza, niedomawia, bagatelizuje, a z drugiej strony gdzie się go niepotrzebnie demonizuje, przekłamuje i robi stracha na wróble.

Tak czy inaczej nie trzeba mieć problemu żeby chcieć wiedzieć coś więcej, oby się nie przydało lub inna wersja - jak (nie daj Boże nikomu) jednak się przyda - to przynajmniej będę choć trochę wiedzieć co i jak.

Tradycyjnie udostępniajmy to zaproszenie, propagujmy wśród rodziny, przyjaciół i znajomych. Zapraszamy w niedzielę 28 kwietnia 2019 do parafii Trójcy Przenajświętszej w Stalowej Woli po mszy z godziny 10:30 do sali teatralnej (dolny kościół).

Do zobaczenia.

 

 

Ta strona wykorzystuje pliki cookie. Używamy informacji zapisanych za pomocą plików cookies w celu zapewnienia maksymalnej wygody w korzystaniu z naszego serwisu. Mogą też korzystać z nich współpracujące z nami firmy badawcze oraz reklamowe. Jeżeli wyrażasz zgodę na zapisywanie informacji zawartej w cookies kliknij na „x” w prawym górnym rogu tej informacji. Jeśli nie wyrażasz zgody, ustawienia dotyczące plików cookies możesz zmienić w swojej przeglądarce. To find out more about the cookies we use and how to delete them, see our privacy policy.

  I accept cookies from this site.
EU Cookie Directive plugin by www.channeldigital.co.uk